Carmen*
Carmen szybciej bo się spóźnimy!-Wołała moja najlepsza przyjaciółka z domu.
No za chwile schodzę jeszcze tylko poprawie makijaż !-Ja
Jak się spóźnimy to twoja wina!-Emily
-Oj nie marudź już idę-Carmen
Dzisiaj miał być fantastyczny dzień. U mojej cioci odbywa się spotkanie rodzinne. Przyjedzie z 200 osób. No 201 bo jeszcze Emily, która jedzie ze mną jako osoba towarzysząca. Traktuje ją jako członka rodziny więc nie ma problemu. Wszyłyśmy z domu i razem z moją mamą pojechałyśmy samochodem do ogromnego domu mojej cioci. Ja byłam ubrana w to: LINK a Emily w to : LINK
Pół godziny później *
Przywitałam się już z połową rodziny. Nie było nawet aż tak źle... Było koszmarnie. Emily cały czas grała w Angry Birds na telefonie, ona ma chyba od tego uzależnienie, a ja prowadziłam miłą konwersacje z ciocią, która mi wszystkich przedstawiałam. Moją uwagę przykuł pewien chłopak. Stał on w kącie pomieszczenia.
Wydawało mi się że go kojarzę ale nie dlatego że jest z rodzinny tak jak bym go widziała gdzieś w TV.
Nagle przypomniało mi się skąd go znam.
-Ciociu zamówiłaś Liama z One Direction żeby zaśpiewał?!-Ja
-Kogo ?-Ciocia
-No Liama Payna! Popatrz tam stoi-Wskazałam na chłopaka
-Aaa Chodzi ci o kuzyna Liama ?-Ciocia
-KUZYNA?!-Carmen,Emily- Z ręki przyjaciółki wypadł telefon
-No tak jak chcecie to was z nim poznam.
Podeszłyśmy wszystkie do chłopaka.
-Liam to jest twoja kuzynka Carmen i jej przyjaciółka Emily. Noo a to jest Liam, którego chyba już znacie.... To ja może was zostawię samych.
-Yyy hh-eee-j-Ja
-Cześć :) Wszystko w porządku?-Liam
-Taak po prostu nie widziałam że mam tak sławną osobę w rodzinie
-Oj tam oj tam schlebiasz mi.-L
Resztę dnia rozmawiam z moim nowym kuzynem. Jest bardzo fajny. Dowiedziałam się kilka ciekawych rzeczy np to że za 4 dni wraca do Londynu. A co najlepsze zaproponował mi i Emily żebyśmy pojechał z nim na całe wakacje!!! Nie mogę w to uwierzyć poznam resztę chłopaków. Jest tylko mały problem rodzice...
Gdzone później* Carmen
Mamo no proszę-Ja
Nie zgadzam się na to!-mama
-No ale dlaczego ? Przecież kiedyś mi obiecałaś że pojadę do Londynu.-ja
-Ale nie z obcym chłopakiem !-Rodzic
-On nie jest obcy to jest mój kuzyn! A przecież sama móiłaś że musimy bliżej poznawać naszą rodzine. Więc teraz jest szansa.
-Ale...mama
-No mamo prosze nic się nie stanie przecież nam będziemy pod opieka Liama.
-No zgoda-mama
-Super! Kocham Cię mamo!
Mam nadzieje że rodzice Em jej pozwolili lecieć.
Poszłam pod dom przyjaciółki i lekko zapukałam w drzwi. Nagle Emily rzuciła się mi na szyje.
-Zgodzili się!-krzyczała
4 dni później*
Wszystko spakowane za chwile wyruszamy jeszcze tylko muszę pożegnać się z rodziną. Liam czekał na nas w samochodzie. W końcu dojechaliśmy na lotnisko. Jeszcze ostatnie uściski i wsiadłam do samolotu. Ja siedziałam koło Em a Liam koło jakiegoś grubego kolesia, który ciągle zamawiał coś do jedzenia. Współczuje mu...
3 godziny później *
Nareszcie dolecieliśmy lot nie był aż taki zły. Kumple Liama nie mogli przyjechać bo byli w studiu więc zamówiliśmy taksówkę. Po chwili byliśmy przed ogromnym białym domem.
-Nieźle się urządzili -ja
-Noo i to bardzo - Em
Kuzyn pokazał nam całe mieszkanie. Mieli nawet basen! Teraz wiem gdzie będę spędzać wolny czas.
Razem z przyjaciółką rozpakowałam się w naszym pokoju.
Emily*
Wzięłam szybki prysznic i owinęłam się ręcznikiem. Nikogo nie było w domu bo Liam pojechał do chłopaków. Zeszłam na dół by napić się wody.
-Mmm jakie widoki -usłyszałam za pleców. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Harrego. Zrobiłąm się czerwona jak burak.
-Przepraszam ze cię tak bez ostrzeżenia zachodzę. Jestem Harry . A ty zapewnię Carmen?
-Nie ja jestem Emily jej przyjaciółka.
-Miło mi poznać-Harry podał mi rękę i wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Miał śliczne zielone oczy jeszcze ładniejsze niż na zdjęciach.
-Yyy to ja moze pójdę się ubrać
-Pomóc ci ?-H
-Nie dzięki-Ja
Harry*
Pomóc ci ? to najgorszy tekst świata co ona sobie o mnie pomyśli? Jestem debilem.
Chłopacy w końcu wrócili. Liam przedstawił im dziewczyny. Współczuje już Carmen Zayn cały czas do niej zarywa, i chyba jej się to nie podoba. Niall wpadł na super pomysł żeby zrobić grilla. Lou z Liamem próbowali go rozpalić Niall szykował kiełbaski a Zayn właśnie gdzie do cholery jest Zayn i Carmen?
Mniejsza o to muszę zebrać odwagę i zagadać do Emily chociarz po tym co dzisiaj powiedziałem stwierdzi że jestem niepełnosprawny umysłowo...
Carmen*
Poszłam się przejść jak najdalej od tego palanta. Doszłam nad jakiś staw. Było wspaniale tak cicho i przyjemnie. Długo nie nacieszyłam się tą wolnością.
-Taka ładna dziewczyna jak ty siedzi tutaj sama?-Zayn
-A co ci do tego?-Ja
-Nie boisz się że coś ci się stanie?
-Jedyne niebezpieczeństwo to wiewiórki na drzewach jedzące orzechy.-Ja
-Jeśli się ich boisz to moge cię przytulić- Zayn podniósł uwodzicielsko brwi.
-Nie dziękuje
Obróciłam się i próbowałam ruszyć ale chłopak chwycił mnie w pasie. Zaczełam się szarpać aż razem wylądowaliśmy w wodzie.
-Ty palancie!!! Zobacz co narobiłeś!
-Ja strasznie przepraszam ja nie chciałem-Z
-Dobra nie tłumacz się ja stąd wychodzę -Carmen
-Poczekaj!- Chłopak chwycił mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie. Czułam jego oddech na sobie.
Nasze usta dzielił milimetry. Po chwil i złączyły sie w jedność a nasz języki rozpoczęły wspólny taniec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz